La La Land - moja interpretacja

6:14 PM


Zauważyłam, że post o serialu "Skam" przypadł Wam do gustu, więc tematy filmowe i serialowe będę poruszała tu coraz częściej. Pewnie każdy z Was słyszał już o musicalu "La La Land". Chcę podzielić się z Wami moją opinią na jego temat. Jest to przesłodzony musical jak sugeruje zwiastun, a może film godny uwagi? Tego wszystkiego dowiecie się już dziś! Na końcu notki pojawią się również spoilery oraz moje przemyślenia i interpretacja końcówki filmu, więc jeśli jeszcze go nie widzieliście to pomińcie koniec.



Jak mówi tytuł akcja "La La Landu" ma miejsce w mieście marzeń - Los Angeles. Opowiada on historię Mii, która marzy o karierze aktorskiej oraz miłośnika jazzu Sebastiana, którego największym marzeniem jest założenie własnego klubu jazzowego oraz powrót klasycznej jazzowej muzyki. Często natrafiają na siebie, to przeznaczenie czy jedynie przypadek?


Oglądając zwiastun mamy wrażenie, że film opowiada o życiu w bańce mydlanej, spełnianiu marzeń, znalezeniu prawdziwej miłości, z pozoru wydaje się banalny. Jak się okazuje film ten nie jest tylko wyidealizowanym musicalem oderwanym od rzeczywistości, jest czymś więcej. Szczerze mówiąc przez ogromny hype nie spodziewałam się po nim nic szczególnego, tymbardziej że nigdy nie byłam miłośniczką musicali. Mimo wszystko mnie zaintrygował i postanowiłam wybrać się na niego do kina.


Akcja filmu nie dzieje się w latach 60/70-tych jak sugerują stroje i pastelowe barwy, lecz w czasach współczesnych. Stylizacja ta była celowym zabiegiem i kolejnym zaskoczeniem. Historia ta z pozoru wydaje się być tylko hołdem dla dawnych hollywoodzkich musicali i powrocie do przeszłości. W rzeczywistości film ten jest ponadczasowy, dotyczy spełniania marzeń, a przede wszystkim wyborów, które decydują o tym jak potoczy się nasze życie. W którym przecież nie możemy mieć wszystkiego.


Kadry w "La La Landzie" są po prostu magiczne, za to kocham współczesne kino! Każdy z nich mógłby być niesamowitym zdjęciem, a nawet inspiracją do obrazu. Dominują tu pastele i neony, które nadają niesamowitego charakteru. Genialnym zabiegiem jest również gra światła i cienia. Sceny gdy Sebastian gra na pianinie w klubie przepełnionym luźdzmi, nagle światło gaśnie i mamy wrażenie że jesteśmy na koncercie zrobiły na mnie niesamowite wrażenie - to trzeba zobaczyć...


Muzyka gra tu niesamowitą rolę, pojawia się bardzo naturalnie, jest niewymuszona. Jest częścią dialogu, opowiada ważne historie. Niesamowie jest to, że Ryan Gosling nauczył się gry na pianinie w zaledwie kilka miesięcy specjalnie do tego filmu. Zdecydowanie się to opłaciło, a piosenka "City Of Stars" bez wątpienia przejdzie do historii. W tym musicalu zagrał John Legend jako dawny znajomy Sebastiana. W "La La Landzie" możemy zaobserwować również jak wygląda współczesny przemysł muzyczny, który często gardzi tradycją.


Choreografia zapięta jest na ostatni guzik. Jak muzyka przychodzi ona bardzo naturalnie i wyraża emocje bohaterów. Ogromne wrażenie robi scena na autostradzie, już wtedy wiedziałam że film ten skradnie moje serce.



Zakończenie filmu dla wielu może być mylące, po seansie słyszałam opinie, że był dziwny i niezrozumiały. Po kłótkni przy kolacji Mia odchodzi od Sebastiana. Nie mogła zrozumieć czemu nie realizuje swych marzeń i gra w popularnym zespole, z którego muzyką się nie utożsamia. Jedak cały czas mieliśmy nadzieję, że znowu będą razem. Sebastian przekazał Mii wiadomość o zaproszeniu na casting, który okazał się jej wielkim sukcesem. Mia zamiast wielkiej miłości wybrała rolę w Paryżu oraz rozpoczęcie swojej kariery aktorskiej. Film ten może złamać serca każdego marzyciela. Niestety w realnym życiu nie można mieć wszystkiego i każdy kiedyś był lub będzie zmuszony do trudnego wyboru. Po pięciu latach Mia stała się uznaną gwiazdą filmową, ma męża oraz dziecko. Stała się zupełnie inną osobą. Mąż zabiera ją do popularnego klubu jazzowego. Ogromnym zaskoczeniem dla Mii jest widok loga, które przed laty zaprojektowała dla Sebastiana - Seb's z nutką zamiast apostrofy. Widok Sebastiana na scenie zatrzymuje jej serce, gdzy patrzą sobie w oczy mamy wrażenie że czas stanął w miejscu. Podczas gdy Sebastian gra dla niej na pianinie, Mia marzy, dostrzega wizję życia gdyby Sebastian poświęcił swoją muzyczną karierę dla niej. Widzi każdą scenę swego życia w innym świetle - z Sebastianem zamiast jej męża (właśnie te sceny były użyte w zwiastunie). Sebastian odwiedza w niej klub jazzowy z Mią jedynie jako gość, marzyciel który nigdy nie spełnił swoich marzeń. "La La Land" niesamowicie mnie poruszył i obejrzę go jeszcze nie jeden raz.


Widzieliście już "La La Land", jaka jest Wasza opinia?

You Might Also Like

25 komentarze

  1. ciekawy wpis, pozdrawiam
    swiatwkolorzeblond.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że dałaś ostrzeżenie to nie czytałam dalej bo film mam zamiar obejrzeć na dniach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Po raz pierwszy - nie przeczytałam i się przyznaję bez bicia. Wybieramy się z chłopakiem na ten film w walentynki, a nie chcę mieć spoilera :D
    Pozdrawiam :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobała mi się choreografia, magiczne sceny (tańczą w powietrzu, pod gwiazdami itp.) naturalne ,,przerywniki'' ale liczyłam na happy end :/.
    http://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Excellent post (as always)!Thank you very much :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam filmu, chociaż musicale uwielbiam ;) I trafiam na zupełnie różne opinie na temat tej produkcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mówiłam, że Ci się spodoba! 💕
    Końcówka mega mnie zaskoczyła, płakałam strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam przeczytać jednak w walentynki na niego jadę i spojler nie mile widziany haha wrócę do Ciebie po filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Planuje iść na niego ;) ale nie wiem czy uda mi się wyciągnąć mojego. On nie przepada za takimi pozycjami natomiast ja bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta pozycja ciągle jeszcze przede mną. Ciągle nie mogę wybrać się do kina, bo praca, choroba, inne rzeczy. W końcu muszę znaleźć czas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ciekawy wpis :) niestety jeszcze nie widziałam, ale wybieram się :) zapraszam do siebie na nowy post!

    OdpowiedzUsuń
  12. Film również mnie bardzo poruszył! Zakończenie zaskoczyło i to bardzo, łzy poleciały. Mzyki z filmu słucham na okrągło, bo jest taka urzekająca! Szczerze najbardziej do tego filmu przyciągnął mnie Ryan, ale jego rola mnie bardzo zaskoczyło naprawdę zagrał jak aktor który zasługuje na najlepsze nagrody! Na film wybrałam się z chłopakiem i bałam się, że mnie znienawidzi za wybranie musicalu, lecz sam przyznał, że film mu się podobał! Obawiałam się, że będzie mnóstwo tańców i śpiewania, lecz wszystkie te elementy był bardzo subtelne i dobre technicznie. Ciekawe ile Oskarów dostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Film widziałam. Jestem nim zauroczona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziekujemy za recenzję bo bardzo byłyśmy ciekawe jak ten film faktycznie wypada w oczach zwykłych odbiorców a nie tylko tych, którzy mają go za wszelką cenę reklamować :) Z przyjemnością go obejrzymy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Żałuje, że nie przetłumaczyli filmu na kra kra kraj - to by było śmieszne. Zaspoilerowałam sobie i chyba sobie daruje, bo będę ryczeć - ja to już czuję (powiedział korposzczur, który kiedyś grał na wszystkim co się da a teraz gra tylko w domu i liczy że kiedyś zarobi na reżyserię dźwięku...).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze nie oglądałam. Ale bardzo intryguje mnie ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No właśnie się zastanawiałam czy pójść, dzięki za recenzję, ruszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię tą aktorkę i myślę,że warto zobaczyć film:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze nie byłam, ale planuję obejrzeć ten film. Przede wszystkim dla głównych aktorów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. już nie mogę się doczekac, kiedy obejrzę <3
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie słyszałam wiele pochlebnych opinii o tym filmie, ale bardzo chciałabym obejrzeć ze względu na aktorów. :D

    Pozdrawiam. ;)
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przepadam za musicalami, ale podoba mi się Twój wpis. Nabrałam ochoty:)

    OdpowiedzUsuń

Like me on Facebook